„Nikt z decydentów w tym kraju, a przecież oni o tym decydują, nie dostrzega problemu zmiany przepisów”– twierdzi Andrzej Wolski, który pracuje w Statens Vegvesen, Norweskiej Służbie Drogowej, w Dziale Projektowania i Planowania. Wcześniej przez wiele lat pracował w Szwecji. Jego doświadczenia skandynawskie dowodzą, jakie są zasadnicze różnice w pracy projektantów w Polsce i Skandynawii.
Wykop to
Poleć znajomemu
Komentarze (8)

Gość
:
|
Ujednolicić podobnie jak znaki drogowe Fachowca to i miło posłuchać. A czemużby nie ujednolicić projektów rond, mostów, wiaduktów itd. na wzór znaków drogowych. W tej chwili na polskich drogach króluje twórczość ludowa. Totalny chaos. |
|
Gość
:
|
Komentarz Błagam! Tylko nie na prezydenta! Co Ci takiego zrobiłem? A tak na poważnie:masz rację, że polskie przepisy są be..I nie jest problemem, że one zawierają błędy, bo każdy ma prawo się pomylić.Profesorowie tez.Ale karygodne jest to, ze po wydaniu tych przepisów cześć Braci Inżynierskiej podniosła larum, że to jest gniot z błędami i NIKT z "władców" się tym zupełnie nie przejął.Innymi słowy, psy szczekały a karawana szła dalej.Dowodzi to tego, że albo karawana jest bardzo leniwa i nie lubi zmian, bądź też, że karawana jest kompletnie nieświadoma (czytaj :brakuje jej kompetencji) żeby przyjąć do wiadomości, że to, co wydali to gniot do kwadratu.Pomijając już, że karawana zupełnie nie dostrzegła w swoim zadufaniu do czego prowadzi budowanie na podstawie takiego gniota.Na szczęście coś się w tej sprawie zaczęło dziać i jak karawana tego nie zepsuje to może w końcu polscy projektanci dostana przepisy na miarę np szwedzkiego VGU czy niemieckich Richtlinie.Trzymajmy kciuki, żeby tak się stało!A co się kryje pod terminem "karawana" to już pozostawiam domysłom Szanownych Czytelników.Co do standaryzacji: masz racje ze polskie projekty drogowe można często nazwać "ludową twórczością".Oczywiście są też takie, których nie trzeba się wstydzić .Ale gros to jednak radosna twórczość .Ja bym tak do końca za to projektantów nie winił.W końcu każdy chce się wykazać innowacyjnością(mniej lub bardziej głupią, ale zawsze).Ale problem w tym, że ktoś to "kupuje".Widać ludzie odpowiadający w administracji też są zarażeni bakcylem "ludowej twórczości".Bo jakby nie byli, to takie projektowe gnioty nigdy by nie zostały wybudowane.Oczywiście winne są przepisy, które dopuszczają do takich improwizacji.I gdyby tu chodziło o budowę pomników czy innych obiektów kulturalnych, to pal licho.Ale ta ludowa twórczość często prowadzi do śmierci na drodze.No i w takim przypadku zawsze jest wytłumaczenie, że "kierowca nie zachował należytej ostrożności".Moim zdaniem chory jest cały system.W okresie tzw transformacji ludzie, którzy doszli do władzy rozwalili cały dość sprawnie działający kolektyw drogowy (wtedy gros dróg było administrowane przez CZDP) i podzielili to na różne administracje(powód ogólnie wiadomy czyli więcej koryt do podziału).I teraz coś co obowiązuje np. drogi krajowe nie obowiązuje już dróg powiatowych.Itd.I każdy sobie rzepkę skrobie.I nie ma nikogo, kto by chciał i mógł wprowadzić taki system, który by wymusił takie same działania na wszystkich polskich drogach.A wystarczy, żeby np.MI wydało przepisy dot projektowania dróg, które będą się wzorowały na jakimś dobrym wzorcu zachodnim (po co wywalać otwarte drzwi?) i ogłosiło wszem i wobec, że to obowiązuje wszystkich bez wyjątku.I konsekwentnie pilnowała, żeby tego przestrzegano.A jak ktoś by się wychylił bez zezwolenia, to byłoby to karalne.I po sprawie.Proste jak cep.Tylko nie w Polsce..Oczywiście takie nowe tzw Wytyczne powinny zawierać katalog rozwiązań typowych, które by obowiązywały w przypadku, gdy da się je zastosować.A jak trzeba zrobić odstępstwo to wymaga to zezwolenia poszczególnych jednostek administracyjnych (w zależności od odstępstwa).I wtedy ronda byłyby czytelne i bezpieczne dla każdego kierowcy, skrzyżowania byłyby bezpieczne itd.Może to i nudne, ale założę się, że zdecydowanie bezpieczniejsze.Pomijam już takie kwestie jak standaryzacja rysunków, standaryzacja plików archiwizacyjnych..To jest temat-rzeka .Wymaga dużej pracy, dużej determinacji a co najważniejsze dużej świadomości tych zagadnień wśród tych, którzy o tym decydują.I tutaj może być problem.. |
|
Gość
:
|
!!! Problemy są po to aby je rozwiązywać ale u nas to chyba już się nie nazywa problem tylko "partanina"... w każdym razie gorzej niż problem |
|
Gość
:
|
Komfort skandynawskich projektantów Jak dobrze posłuchać i poczytać MĄDRE wypowiedzi takich ludzi Nam w Polsce potrzeba a nie cwaniaków którzy nic nie umieją zrobić,prócz skasowania wypłaty |
|
Gość
:
|
Czy takich ludzi nam trzeba? Pozwolę się odnieść do ostatniej wypowiedzi.Moja krotka "przygoda z Polska" (próbowałem tam pracować)zakończyła się tak ze wróciłem do komfortu w Skandynawii.Wydawało mi się ze-tak jak piszesz- ludzie, którzy przywiozą ze sobą bagaż doświadczeń nabytych na tzw. Zachodzie będą postrzegani przez Brać Inżynierską jako tzw. kopalnia nowej wiedzy.Nic bardziej błędnego. Trafiłem od razu do tzw. Polskiego Piekiełka, gdzie panowało przekonanie ze "nikt tu nas nie będzie uczył" bądź "posiedział na Zachodzie i się wymądrza..wiec mu pokarzemy gdzie raki zimują".To jest powszechne przekonanie bo..... "Polak potrafi"..Wiec robi się to co się robi -ogólnie widać- tkwiąc w twierdzeniu ze Mistrzów Świata uczyć nie trzeba.Ba, nie wolno...I pewnie nie bylem pierwszy który próbował wrócić i dal sobie spokój bo kopanie się z końmi nie ma kompletnie sensu.I to jest -moim zdaniem -polski dramat.Zamiast wykorzystać sensownie ludzi, którzy CHCĄ wrócić (wierz mi, że nie względy finansowe tu decydują) i coś tam zaszczepić, żeby rosło, to się tych ludzi dokładnie uwala.Bo taka jest tzw "polska natura" która ja bym dosadnie nazwał totalna głupota.Być może kiedyś się to zmieni, ale dziś nie ma w Polsce klimatu do powrotów.Po trafieniu na taka ścianę człowiek zaczyna się zastanawiać czy te tzw. wyższe cele są warte tej kopaniny.I najczęściej wraca się do świata, w którym nie ma takich problemów z mocnym postanowieniem, że jak powrót to może na emeryturze.I to tez nie zawsze.Stad dalej w Polsce będą decydować ludzie którzy znakomicie kasują wypłaty i udowadniają wszem i wobec ze "Polak potrafi". Może i potrafi .Ale zanim rzeczywiście będzie potrafił to musi się najczęściej dużo nauczyć.A od kogo? Bo we własnym sosie to się tylko dobrze pływa.Natomiast nauk tam niewiele. |
|
Gość
:
|
Glupoty ciag dalszy A o to kolejny dowód na to ze nadal króluje radosna improwizacja. http://www.gddkia.gov.pl/artic...a54a51cf4 Oddano Obwodnice (po nowym śladzie) która jest droga 2+1.Oczywiście nie zrobiono tego tak jak robią to Szwedzi (i którzy maja dziś najlepsze statystyki wypadków na świecie .Dość powiedzieć ze na 2500 km dróg 2+1 ginie rocznie 5 osób).Nasi zrobili to po swojemu czyli zamiast 14 maja 12 m,brak fizycznej bariery na pasie dzielącym itd.Innymi słowy Improwizacja króluje.Tylko ze za takie rozwiązania ktoś kiedyś zapłaci życiem .I kto będzie winny? Ano kierowca bo nie zachował..Tylko ze na takich drogach wypadki są z reguły bardzo ciężkie i po drugiej stronie giną niewinni ludzie.Takie rozwiązanie jak ta obwodnica nie dopuszcza zupełnie błędu ludzkiego.A przecież takie się zdarzają.I wtedy za głupi błąd (może to być nawet głupie kichniecie) kierowca zapłaci życiem.Szwedzi wzięli to pod uwagę i powiedzieli ze zbudujemy takie drogi na których wyeliminujemy do rozsądnego maximum to ze kierowca który popełni błąd nie zapłaci głową.A nasi? U nas ludzie mnogo...jak mówią Rosjanie.Pisze o tym żeby udowodnić ze w tym o czym pisałem poprzednio nie bylem gołosłowny.Stad apeluje do Braci Projektowej:ludzie !!Projektujcie z głową a improwizacje zostawcie dla jazzmanów. |
|
Gość
:
|
!!! jazzmanów Ci u nas dostatek najlepsze sa reklamy przy drogach, nawet ekrany akustyczne niedługo wyprą |
|
Napisz komentarz






A tak na poważnie:masz rację, że polskie przepisy są be..I nie jest problemem, że one zawierają błędy, bo każdy ma prawo się pomylić.Profesorowie tez.Ale karygodne jest to, ze po wydaniu tych przepisów cześć Braci Inżynierskiej podniosła larum, że to jest gniot z błędami i NIKT z "władców" się tym zupełnie nie przejął.Innymi słowy, psy szczekały a karawana szła dalej.Dowodzi to tego, że albo karawana jest bardzo leniwa i nie lubi zmian, bądź też, że karawana jest kompletnie nieświadoma (czytaj :brakuje jej kompetencji) żeby przyjąć do wiadomości, że to, co wydali to gniot do kwadratu.Pomijając już, że karawana zupełnie nie dostrzegła w swoim zadufaniu do czego prowadzi budowanie na podstawie takiego gniota.Na szczęście coś się w tej sprawie zaczęło dziać i jak karawana tego nie zepsuje to może w końcu polscy projektanci dostana przepisy na miarę np szwedzkiego VGU czy niemieckich Richtlinie.Trzymajmy kciuki, żeby tak się stało!A co się kryje pod terminem "karawana" to już pozostawiam domysłom Szanownych Czytelników.Co do standaryzacji: masz racje ze polskie projekty drogowe można często nazwać "ludową twórczością".Oczywiście są też takie, których nie trzeba się wstydzić .Ale gros to jednak radosna twórczość .Ja bym tak do końca za to projektantów nie winił.W końcu każdy chce się wykazać innowacyjnością(mniej lub bardziej głupią, ale zawsze).Ale problem w tym, że ktoś to "kupuje".Widać ludzie odpowiadający w administracji też są zarażeni bakcylem "ludowej twórczości".Bo jakby nie byli, to takie projektowe gnioty nigdy by nie zostały wybudowane.Oczywiście winne są przepisy, które dopuszczają do takich improwizacji.I gdyby tu chodziło o budowę pomników czy innych obiektów kulturalnych, to pal licho.Ale ta ludowa twórczość często prowadzi do śmierci na drodze.No i w takim przypadku zawsze jest wytłumaczenie, że "kierowca nie zachował należytej ostrożności".Moim zdaniem chory jest cały system.W okresie tzw transformacji ludzie, którzy doszli do władzy rozwalili cały dość sprawnie działający kolektyw drogowy (wtedy gros dróg było administrowane przez CZDP) i podzielili to na różne administracje(powód ogólnie wiadomy czyli więcej koryt do podziału).I teraz coś co obowiązuje np. drogi krajowe nie obowiązuje już dróg powiatowych.Itd.I każdy sobie rzepkę skrobie.I nie ma nikogo, kto by chciał i mógł wprowadzić taki system, który by wymusił takie same działania na wszystkich polskich drogach.A wystarczy, żeby np.MI wydało przepisy dot projektowania dróg, które będą się wzorowały na jakimś dobrym wzorcu zachodnim (po co wywalać otwarte drzwi?) i ogłosiło wszem i wobec, że to obowiązuje wszystkich bez wyjątku.I konsekwentnie pilnowała, żeby tego przestrzegano.A jak ktoś by się wychylił bez zezwolenia, to byłoby to karalne.I po sprawie.Proste jak cep.Tylko nie w Polsce..Oczywiście takie nowe tzw Wytyczne powinny zawierać katalog rozwiązań typowych, które by obowiązywały w przypadku, gdy da się je zastosować.A jak trzeba zrobić odstępstwo to wymaga to zezwolenia poszczególnych jednostek administracyjnych (w zależności od odstępstwa).I wtedy ronda byłyby czytelne i bezpieczne dla każdego kierowcy, skrzyżowania byłyby bezpieczne itd.Może to i nudne, ale założę się, że zdecydowanie bezpieczniejsze.Pomijam już takie kwestie jak standaryzacja rysunków, standaryzacja plików archiwizacyjnych..To jest temat-rzeka .Wymaga dużej pracy, dużej determinacji a co najważniejsze dużej świadomości tych zagadnień wśród tych, którzy o tym decydują.I tutaj może być problem..
ale u nas to chyba już się nie nazywa problem tylko "partanina"... w każdym razie gorzej niż problem 






